wtorek, 6 kwietnia 2010

Pieśń o Gudrun





Nie będę oryginalna w swojej fascynacji literaturą Tolkiena. "Pieśń o Gudrun" - czasami coś wychodzi spod palców ... i pewna myśl jakoś odczepić się nie może.... Może to mało "staroislandzkie", a bardziej "switeziankowe", ale czy to takie ważne....? W roli głównej, w kształt liścia zaklęty - labradoryt - przecudnie zaognione dwie ''ociosane" krople ...

sobota, 13 marca 2010

Tęsknię za lasem






Mam już dosyć zimy! I chyba jest to prawidłowość - tak jak rok wcześniej, przedwiośnie zowocowało kwiatowo- roślinnymi wzorami. Tęsknię za zielonością lasu, delikatnymi dzikimi kwiatami; wesoło, jakby nieco bezczelnie dynadającymi słupeczkami "mchowego" kwiecia. Stąd i te formy. Kolory w ciemnej tonacji labradorytu - w końcu to kwiaty tajemniczego Czarnolasu....

sobota, 6 marca 2010

Wiosna-lato



Komplet - propozycja wiosenno-letnich szaleństw. W roli głównej cytryn

Powiew wiosny





Kilka cieplejszych promieni słońca, nieco wiatru pachnącego obietnicą wiosny... i w głowie się pomieszało.... Zaowocowało to pomysłem na bardziej "przewietrzoną" kompozycję, mniej zwartych form i splotów, więcej szaleństwa w formie. W roli głównej oczywiście labradoryty oraz perły. Te ostatnie pod postacią morskiej pianki, fali niosącej podwodne różności - to już chyba tęsknota za latem :)...

środa, 24 lutego 2010

Kwiaty






Miałam sen - czarne łąki pełne czarnych kwiatów, czarnych motyli... to mroczna wizja - ale nie dla mnie, może to wspomnienie dzieciństwa...? Labradoryt w tym wisiorze jest naprawdę dziwnej urody. Ogólnie w kolorze złoto-czerwonej pożogi na niebie w czasie zachodu słońca. Lekko go przekręcić - widzisz zielono-żłóty mech jesiennego lasu. W kolczykach - drżące podczas ruchu kamienie- przepiękne,wielkie briolette kwarcu rutylowego.

Wisiory






Coś ostatnio chodzą za mną duże formy i jak najmniej "owijki" - przez co mozna wydobyć więcej satynowego blasku oksydowanego i polerowanego srebra. Głębia vintage.

Topaz i akwamaryn



Ten kaształt coś za mną chodzi.... może dlatego, że orient sam w sobie jest wart ciągłej pamięci..? Krople topazu i akwamarynu mszystego zawisły w srebrnej koronce, jak deszcz nad pustynią

Labradoryt w różnej odsłonie





Odrabiam zaległości, otrząsam zniechęcenie - sięgam po labradoryt. Bardzo ciepły, pozytywny kamień - uwielbiam go, może dla tego że jest taki ''rybi'' i zaskakujący - a ja jestem spod znaku Ryb - czyli wszystko już wiadomo......;)

Wyróżnienie


Bardzo dziękuję Agnieszce Szmit za wyróżnienie mojego blogu!!!

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Labradoryt




Bardzo trudno było mi nadać sensowną nazwę temu wisiorowi. Skojarzenia labradorytu ze stojącą wodą leśnego jeziora same się nasuwają. Labradoryt - w moim subiektywnym odczuciu - to najciekawszy z kamieni szlachetnych ( czy pólszlachetnych ). Bardzo się cieszę, że coraz więcej ciekawych okazów można spotkać. To już nie jest szary kamień tekstury krzemienia - to zamknięty kawałek zorzy polarnej w krysztale. Piękno tego minerału zniewala, hipnotyzuje. Nie ma nic poza nim - patrzysz mu w oczy i przepadasz...